Złoszczę się, przyznaję. Ostatnio nawet sporo, bo bardzo dużo mam na głowie, a wciąż nie jestem perfekcyjnie zorganizowana. Przecież do sesji mogłam zacząć uczyć się dwa miesiące temu, po trochu, po kawałku. Wyszło jak zwykle. A że z powiedzenia pana Mrożka pisarze do piór, studenci do nauki, pasta do zębów na co dzień realizuję dwie pierwsze role, to nagle zrobiło się gorąco. Złość nie szkodzi tylko piękności, szkodzi też niefortunnym wypadkom, takim jak zalanie komputera herbatą. Melisą, o ironio! Wszystkie znaki na niebie mówią więc, że złościć się nie warto. Łatwo gadać, trudniej zrealizować, ja wciąż nie znam recepty na nieprzejmowanie się. I choć wciąż powtarzam sobie Kobieto, nie dramatyzuj!, to czuję, że trochę leży to w mojej naturze. Bo przecież każdy kolejny egzamin jest zdany, praca skończona, a komputer pewnie da się odratować. Ale co się namartwiłam, to moje.

Nieustannie szukam naturalnych sposobów na pozbycie się złości i stresu, najlepiej sprawdzają się te:

1. Ćwicz

Razem z Mel B. wyciskamy siódme poty, a nawet i piętnaste. W takim stanie nie ma opcji myśleć o tym, co mnie stresuje. Myślę tylko o tym, by wytrzymać całą minutę w pozycji deski i cieszę się, gdy Mel zaczyna odliczać do końca. 10, 9, 8, 7…

2. Tańcz

Ta metoda najlepiej sprawdza się w momencie tak zwanej zmęczeniowej głupawki. Śpiewać każdy może, tańczyć tym bardziej, zwłaszcza gdy nikt nie patrzy. A dobra muzyka ma prawdziwą moc uzdrawiania!

3. Pij

Nigdy przy komputerze i niekoniecznie alkohol, chociaż lampka białego wina może być czasem wskazana. Mimo że wciąż mam żal do melisy za oblanie mojego komputera, to niedługo do niej wrócę. W międzyczasie jednak zaprzyjaźnię się z rumiankiem i pysznym naparem pomarańczowym.

4. Śpij

Nic tak dobrze nie leczy przeziębień i stresów jak sen. Połóż się wcześnie i pomódl o dobre sny, bo w stresującym okresie, koszmary mogą zniszczyć zbawienny wpływ snu.

5. Śmiej się

Zły humor, jak sama nazwa wskazuje, nie napawa optymizmem, ale czasem warto się zmusić do śmiechu. Bardzo dobra komedia, kabaret na poziomie albo wygłupy z siostrami. Śmiej się, śmiej, aż Cię brzuch rozboli!

Co jeszcze, drogie Panie, dopisujemy do listy?