widzimisię żona modna

Kto mnie zna dłużej niż od 2014, ten wie, że co jakiś czas widzi mi się kilka ładnych rzeczy. Reszcie zdradzę, że Widzimisie były cyklem na moim poprzednim blogu, w którym pokazywałam rzeczy, które mnie zachwycają i które, mniej lub bardziej, chciałabym mieć. Kiedyś pisałam o nich tak: Z moimi widzimisiami jest tak, że jak sobie je uporządkuję i przemyślę to często mi przechodzą, a to pomaga oszczędzać na ten naprawdę wymarzone. Prawda jest taka, że dobrze mieć marzenia, również te materialne. Listy są dobrym sposobem na tworzenie urodzinowych marzeń. Spytana o to, co chciałabym dostać, rzucam okiem do widzimisiów i już wiem. A że pięć dni temu miałam urodziny, czas wrócić do starego zwyczaju. Kilka ładnych rzeczy ostatnio odkryłam…

  1. Po pierwsze puszka, po drugie Muminki, po trzecie kakao – co prawda mamy czerwiec, ale za oknem jakby listopad, więc sprawdzi się świetnie na chłodne wieczory.
  2. Kończę remont mieszkania i mogę myśleć o najprzyjemniejszych drobiazgach. Idealny zestaw śniadaniowy – granatowy i kompletny: talerz na placki owsiane, miska na świeże owoce i szklanka na muminkowe kakao.
  3. Po tak długim remoncie należą się wakacje. Na przykład dwa kroki od domu, na gdyńskiej plaży. Ciało odpowiednie do kostiumu proszę gratis.
  4. Jak mieszkanie to i balkon, a jak balkon to rośliny i wymarzona kalamondyna.
  5. Adnotacja do punktu trzeciego, na lato, na które nie tracimy nadziei, skórzane, wygodne i eleganckie!
  6. Remontować kończy się też moje biuro, w którym dużo miejsca zajmie papeteria. Zasługuje na odpowiednią ekspozycję.

Może się Wam wydawać, że ten post nie ma nic do ślubów. Ale to nie do końca prawda – każdą z tych rzeczy można ślubnie wykorzystać. Szukasz prezentu na wieczór panieński, upominek weselny dla pary, która wyjątkowo prosi nie o kasę, a o prezent, albo może czegoś na parapetówkę? No właśnie…

Post nie jest sponsorowany, lubię ładne rzeczy.