Ludzie są różni, a te różnice da się zauważyć na każdym kroku. I tak, na przykład, są ludzie, którzy lubią dzień swoich urodzin i są tacy, którzy go nie lubią. Możliwe, że ta cecha zmienia się z wiekiem, że im człowiek straszy, tym mniej przepada za dniem, który wybija mu kolejną wiosnę na karku. Ja jednak wciąż jeszcze należę do grupy osób, które ten dzień lubią. Po prostu uwielbiam ten dzień, cieszę się wówczas jak dziecko, jakbym znów kończyła pięć lat, chociaż wszystko wskazuje na to, że kończę je po raz prawie piąty. Taka jakaś ekscytacja, wyjątkowość, cieszę się czasem spędzonym wspólnie z bliskimi, kwiatami, tortem, prezentami, życzeniami. Lubię się cieszyć życiem, a w dniu urodzin udaje mi się to podwójnie, dzięki świadomości, że X lat temu moje życie się rozpoczęło. To też chwila, kiedy robię bilans dotychczasowego życia lub chociaż przynajmniej minionego roku. I tak, dochodzę do wniosku, że jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, a to szczęście zawdzięczam po trochu każdemu, kogo spotykam. Jestem wdzięczna za wszystko co mam, za wszystko dobre, co mi się przytrafia i za to, że to co złe szybko przemija. Jestem wdzięczna…

1. Za rodziców – bez dwóch zdań nie mogli mi się trafić lepsi. Kochający, wyrozumiali, pomocni, cierpliwi, nauczyli mnie wszystkiego tego, co niezbędne. Zgodnie ze swoimi wartościami, wychowali mnie na człowieka, który wie, co w życiu jest najważniejsze. Swoim przykładem pokazali, że z każdej złej sytuacji jest wyjście, szczególnie jeśli przeciwności pokonuje się razem.

2. Za niego – najlepszego przyjaciela i człowieka, z których chcę spędzić życie. Za wszystkie wspólnie spędzone chwile, za wszystko czego się razem nauczyliśmy o wspólnym życiu. Za siłę i energię jaką czerpię z nas. Za cudowne wspomnienia i ekscytujące plany. Za wsparcie, wytrwałość i miłość.

3. Za siostry, które są najlepszymi rzeczami, które mogły mi się przytrafić. Najlepszymi przyjaciółkami, z którymi można żartować do woli i do woli płakać. Za to, że dzięki nim znam podstawy macierzyństwa, czyli wiem jak się dziecko przewija, kąpie i że szelki w foteliku trzeba bezwzględnie zapinać. Za to, że mogę być dla nich autorytetem, widząc jak mnie naśladują, co czasem mobilizuje mnie do trzymania poziomu. Za to, że dzięki nim wiem, że dzieci to nie tylko słodkie laleczki, ale i ciężkie obowiązki.

4. Za rodzinę – tak bardzo kochających dziadków, uczących od małego miłości do natury, literatury, Gdyni. Za babcie uczące gotowania i szycia, służące pomocą przy odrabianiu lekcji i czytaniu trudnych lektur. Za ciocie – pomagające w nauce, zapraszające na wakacje, pokazujące świat. Za wujków i kuzynostwo, w większości młodsze, szczepiące miłość do dzieci.

5. Za to, że żyję nad morzem. Nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej, mimo że nie należę do zagorzałych fanów pływania wpław i sportów morskich. Morze towarzyszy mi od zawsze i chciałabym by w mojej codzienności na zawsze pozostało. Pokazuje niesamowitą siłę natury, pozwala wyciągnąć daleko wzrok i marzyć. I nie szkodzi, że bywają tygodnie, kiedy nie jestem tuż nad morzem, ważne, że mewy latają i skrzeczą, że od morza wieje, i że mam świadomość, że morze po prostu jest.

6. Za miasto, w którym żyję. Gdynia została wybrana najszczęśliwszym miastem w Polsce i pewnie mieszkańcy innych miast trochę z tego kpią. Ranking rankingiem, porównania zbyt dużego nie mam, bo gdzie indziej nie mieszkałam, ale mogę powiedzieć jedno – widzę jak miasto się rozwija, że komunikacja miejska jest sprawna, że coraz więcej wszystkiego, że miejsc mieszkalnych przybywa, że przybywa mieszkańców. I uśmiecham się do siebie, patrząc na stare zdjęcie sprzed wojny, kiedy nie było tutaj nic, a teraz jest wszystko. Kocham to miasto i chciałabym tutaj wychować moje dzieci.

7. Za szkoły, które skończyłam. Jak każda edukacyjna placówka, moje szkoły miały plusy i minusy, ale podsumowując, wspominam je bardzo miło, poczynając od przedszkola, kończąc na liceum. Studia też są całkiem okej;)

8. Za nauczycieli, którzy mnie uczyli. Tych, którzy swój zawód wykonują z pasją i z zaangażowaniem przekazywali mi wiedzę. Za to, że motywują mnie do pracy, do tego by robić więcej i bardziej.

9. Za to, że potrafię docenić otaczający mnie świat. Czasem jak nienormalna zachwycam się pięknem tego świata. Jak to możliwe, że w przyrodzie występuje tyle różnych kolorów, a że z połączenia komórki jajowej i plemnika powstaje nowe życie? Mamy niesamowite szczęście, że żyjemy w tak niepojętym świecie!

10. Za to, że umiem się cieszyć z małych rzeczy. Nawiązując do poprzedniego punktu – potrafię się zachwycać najmniejszymi rzeczami, takimi jak kwitnące kwiaty, bezchmurne niebo albo pięć minut przerwy przy pachnącej kawie. Potrzebuję tego by doceniać najpiękniejsze chwile życia. To przecież z nich składa się cudowne życie.

11. Za to, że jestem zdrowa. Względnie co prawda, ale jestem dobrej myśli. Za to, że złe sprawy szybko się rozwiązały, że mam dobrego lekarza, który robi wszystko co w jego mocy, aby złe nie powróciło.

12. Za to, że wszystko układa się dobrze. W moim życiu naprawdę po burzy przychodzi słońce i nic nie dzieje się bez przyczyny. Jak jest źle to płaczę, ale wiem, że wszystko się poukłada i będzie dobrze.

13. Za to, że podejmuję dobre decyzje. A jeśli podejmę złą to uczę się na błędzie i jej nie powtarzam.

14. Za to, że od każdej poznanej osoby czegoś się uczę. Lubię obserwować ludzi, ich reakcje w różnych sytuacjach. Staram się z tych obserwacji wyciągać wnioski, decydować jak ja chciałabym się zachować. Każda relacja mnie czegoś uczy, udana utwierdza we właściwym postępowaniu, nieudana skłania do refleksji i daje nauczkę na przyszłość.

15. Za to, że osiągam sukcesy. Mniejsze i większe. Skończyłam liceum, zrobiłam certyfikat z francuskiego, obroniłam licencjat, zdałam kolejną sesję, zorganizowałam spotkania i fajne akcje. Każdego dnia idę do przodu, osiągam coś pozornie niewielkiego w ogromnym świecie, realizując swoje marzenia. Kiedyś nawet zdam prawo jazdy.

16. Za ludzi, którym pomogłam. Koleżanki, którym wytłumaczyłam zadania, staruszkę, której pomogłam wsiąść do autobusu, siostrę, z którą odmieniam francuskie czasowniki. Dzięki tym ludziom pamiętam, że warto sobie pomagać, że na tym polega życie.

17. Za domek nad jeziorem, w którym jest jak w niebie.

18. Za dobrą muzykę tego świata, która pozwala przenieść się w marzenia. Za cudowne dźwięki wydobywające się z instrumentów i głośników. I za ciszę idealną.

19. Za wiosnę, ciepło, słońce, pięknie pachnące kwiaty. Smucę się, kiedy przez większość roku jest mi zimno i szaro.

20. Za talenty, które dostałam. Za te, które pielęgnuję i za te, do których kiedyś chciałabym wrócić.

21. Za dobre książki, które przeczytałam i dobre filmy, które obejrzałam. Za przykład, który można z nich czerpać. Za poranne, niespieszne śniadania i wspólne nic nie robienie, tak rzadkie, a tak ulubione.

22. Za to, że omijają mnie prawdziwe tragedie. I za ludzi, którzy mają odwagę czynić małe, miłe gesty. Za uśmiechy na ulicy i dobre słowo. Za wiarę w to, że z ludzkością nie jest aż tak źle.

23. I za życie – najwspanialszy i najbardziej niesamowity dar. Za to, że chce mi się żyć, że mam marzenia i plany, że chcę życie dawać, pielęgnować je i o nie dbać.
Dziękuję.