Po ślubie zmienia się wszystko

Miesiące przygotowań, koronkowych dylematów, sporów nieistotnych i kombinacji usadzenia przy stole. Tygodnie rozmyślań, jak będzie to wyglądać, co zrobić, by wszystko się udało i kiedy w końcu nadejdzie ten dzień. Całe dnie snucia planów, przegląd wszystkich kierunków świata, odmian kwiatów i smaków tortowych kremów. Godziny dobierania kolorów, tkanin, utworów i papeteryjnych motywów. Kilkadziesiąt minut ceremonii, kilkanaście pięknych słów dożywotniej przysięgi, kilka łez wzruszeń i uśmiechy bez końca.

Nagle mówią o Tobie w liczbie mnogiej, podwaja się liczba rodziców, dziadków, rodzeństwa przybywa. Stajesz się nową córką, wnuczką, siostrą. Łapiesz się na tym, że miesza Ci się nowe nazwisko z nazwiskiem panieńskim. Gimnastykujesz się nieco planując krótkie a intensywne rodzinne weekendy, obiadów świątecznych jadasz dwa razy więcej. W kalendarz wskakują nowe daty urodzin, prezentów wyszukujesz więcej i więcej dostajesz. Nagle masz trzy domy, a właściwie to, w razie czego… siedem. Powiększa się grono tych, którzy kibicują, cieszą się z sukcesów i wspierają gdy trudno. Więcej do kochania, troszczenia, uśmiechania…

Po ślubie jednak wiele się zmienia – jasne jest chyba, że na lepsze.