Ślub Żony modnejOd początku było wiadomo, że będzie przede wszystkim po naszemu. Jest to najlepsze rozwiązanie ze wszystkich możliwych i tym, którzy mają taką możliwość, polecam gorąco – planując ślub, spełniajcie swoje marzenia. W końcu to tylko i aż raz na całe życie. O ile więc w Waszym przypadku nikt nie wtyka nosa w nie swój ślub, działajcie!

Z przeżyć ślubnych, bardzo osobistych podzielę się dosłownie kilkoma – to był absolutnie wspaniały dzień, który minął stanowczo za szybko, ale na pewno na długo zostanie w pamięci. Oprócz ogromnego szczęścia, jakie bez przerwy mi towarzyszy w związku ze ślubem i początkiem małżeńskiego życia, rozpiera mnie ogromna duma, że wszystko przygotowaliśmy sami. Z wielką pomocą rodziców i sióstr, ale wszystko według własnego pomysłu, a efekt przeszedł wszelkie oczekiwania!

Jak mogłyście się zorientować, jest wiele elementów na ślubnej liście must-havemust-do, które mi nie odpowiadają. Bezowe sukienki, typowe wesela, postarzająca fryzura i tak dalej. Zamiast tego powstało kilka pomysłów, które z przyjemnością podam dalej.

Zamiast tradycyjnego wesela – dwie imprezy

Ślub raz na całe życie jest na tyle wyjątkowym wydarzeniem, że spokojnie zasługuje na przynajmniej dwie imprezy. Nie wyobrażałam sobie, bym dała radę tańczyć całą noc po ogromnych emocjach, jakie towarzyszyły nam przed ołtarzem. Należało więc rozłożyć atrakcje w czasie i tak po ślubie zjedliśmy wspaniały obiad z najbliższą rodziną, ze znajomymi natomiast bawiliśmy się do białego rana… trzy tygodnie później. W międzyczasie byliśmy w podróży poślubnej. Przed ślubem miałam pewne obawy, czy wszystkie punkty tego pomysłu wypalą. Teraz jednak wiem, że nie było lepszego rozwiązania – spędziliśmy czas z najbliższymi, udało się nam spokojnie porozmawiać z każdym z gości, nacieszyliśmy się sobą w podróży poślubnej, a na koniec, jako wisienka na torcie, tańczyłam całą noc z przyjaciółmi. Śmiało więc kombinujcie z celebrowaniem Waszego ślubu na różne sposoby!

Rower z kawą przed kościołem

Jako, że tylko niewielka grupa osób obecnych w kościele zaproszona była od razu na obiad, resztę gości poczęstowaliśmy pyszną kawą z gdyńskiego roweru, który przyjechał pod kościół. Doszły mnie słuchy, że kawa przepyszna, a pomysł genialny. Przymierzając się do podobnej atrakcji, pamiętajcie spytać o pozwolenie proboszcza parafii – „nasz” rower stał na jej terenie. W Trójmieście takie szalone i smaczne rzeczy robi Szprycha Café!

Podziękowania dla gości

Przyszedł, podejrzewam, że z Ameryki, pomysł obdarowywania gości weselnych prezentami w ramach podziękowania za obecność. Pomysłów jest mnóstwo, ale w każdym widzieliśmy jakiś mankament – słodycze to pamiątka na dwie minuty, pluszowe misie zbierają kurz, najlepszą zaś pamiątką jest przecież zdjęcie. W trakcie weselnego obiadu zrobiliśmy sobie z każdym gościem po dwa polaroidowe zdjęcia – jedna sztuka dla gościa, druga dla nas – wklejona do zeszytu z krótkimi życzeniami. Robienie zdjęć było świetną zabawą, a one same zawisły już u naszych bliskich. Ja za to zaglądam co chwilę do naszej pięknej zdjęciowej księgi.

Płyty winylowe i ulubione książki zamiast kwiatów

Lista prezentów to dla mnie rzecz kłopotliwa – to co niezbędne, już mamy, a bezsensu jest wymyślać coś na siłę. Wiadomo jednak, że pytania o wymarzony prezent muszą się pojawić, ponieważ goście chcą trafić jak najlepiej w gust i potrzeby. 

Tych gości, którzy woleli dać nam coś trwalszego niż kwiaty, poprosiliśmy o płyty winylowe lub ulubione książki. Nasze wspaniałe świadkowe zorganizowały zrzutę na wspólny prezent od znajomych i dostaliśmy przepiękny gramofon!

Musicie wiedzieć, że byłam bardzo specyficzną Panną Młodą. Oprócz pomysłów, które opisałam wyżej szłam do ślubu w płaskich, niebieskich butach, miałam rozpuszczone włosy, w które wpięłam wsuwki sama, do kościoła prawie poszliśmy na piechotę (ostatecznie ze względu na upał pojechaliśmy, ale na fotelach kierowcy i pasażera), nie tańczyliśmy oficjalnego pierwszego tańca, a jedynie ulubionego pseudo-twista na drugim weselu w jego miejsce i tak dalej i tak dalej i tak dalej. I powiem Wam, że lepiej być nie mogło!

Koszulkę ze zdjęcia możecie kupić w sklepie Żony modnej. Zapraszam!