MOONS Varsovie - pięknie proste suknie ślubneSzukam sukni ślubnej nietypowej. Nie chcę sztywnej i ciężkiej princeski, w niej nie będę czuła się sobą, lecz wymuskaną księżniczką, ślubną laleczką z porcelany. Nie wiem też, co można zrobić później z taką sukienką, prócz wrzucenia jej na strych (którego nie mam) albo sprzedania (a mi szkoda). Bardzo ucieszyłam się na widok MOONS Varsovie, które pojawiło się któregoś dnia na mojej fejsbukowej tablicy. Czym prędzej umówiłam termin i, w ramach warszawskiej wycieczki krajoznawczej, udałam się do Wilanowa. W klimatycznym atelier przywitały mnie sympatyczne Maria i Magda, których wizja na temat sukni ślubnej pokrywa się z moją. Ma być lekko, kobieco i inaczej niż zwykle.

Przymierzam kolejne modele, delikatne i oryginalne. Włoska koronka, jedwab. Słowa klucze w tej kwestii brzmią: wysoka jakość tkaniny. Co z tego, że niby suknie ślubne są na jeden raz? Część sukienek MOONS można po ślubie łatwo przerobić na takie, by nosić je na różne okazje. To, co urzekło mnie w MOONS dodatkowo, to pewien drobiazg – sekret nazw sukienek. Każda z nich oznacza księżyc w różnych, nieoczywistych językach świata – czyż to nie jest genialne w swej prostocie?

Dziewczyny odnoszą już sukcesy w postaci obecności na czerwonym, oscarowym dywanie. Bardzo im kibicuję, bo doskonale wiem, że takie suknie ślubne i wizja Panny Młodej to wciąż nisza na polskim rynku. Co więcej, dziewczyny z MOONS pomyślały także o przyszłych córeczkach Panien Młodych – bo nawet jeśli ja nie pójdę do ołtarza w sukni MOONS, to pewnie ubiorę kiedyś moją córkę w malutką wersję księżycowych kreacji. Pięknie prosto i zachwycająco!