W życiu robię wiele bardzo różnych rzeczy. Według przyjętego z góry planu rozwoju społecznego ukończyłam szkołę podstawową, gimnazjum, liceum, pierwszy stopień studiów, by w końcu teraz być w połowie drugiego i ostatecznie uzyskać tytuł magistra. Lubię się uczyć, choć tylko niektórych rzeczy. Było naprawdę wiele przedmiotów, które obchodziły mnie tyle co zeszłoroczny śnieg i stosowałam wobec nich zasadę trzech Z. Chwilami żałuję niektórych tego typu decyzji, niewiele na przykład wiem z historii i coraz częściej łapię się na tym, że to trochę wstyd. Z drugiej zaś strony tłumaczę sobie, że nie byłam w stanie przyswoić pewnej, pakowanej mi łopatą do głowy, wiedzy, bo była za trudna, za obszerna, zbyt abstrakcyjna i, wtedy, mało interesująca. Postanowiłam teraz, świadomie nadrobić pominięte zaległości.
Jestem bardzo ciekawa świata i poznaję go chodząc własnymi ścieżkami. Tyczy się to hobby, zainteresowań, ale i wizji własnej kariery zawodowej. Od samego początku studiów przerażały mnie wszelkie targi praktyk i staży, a szum wokół tego wybitnie mnie irytował. Obok kolejnych stoisk przechodziłam obojętnie, wybierając dla siebie to co najlepsze, czyli reklamowe krówki. Myślę, że były tego dwie przyczyny: po pierwsze perspektywa coraz bliższego dorosłego życia, kojarzącego się z ośmiogodzinnym siedzeniem za biurkiem przerażała mnie i budziła we mnie bunt – o nie, mnie to nie może spotkać, oddajcie mi moje zabawki, ja chcę być z powrotem mała. Po drugie oferowane praktyki i staże kompletnie nie wpasowywały się w moje zainteresowania, a przez to uznawałam, że wielka kariera nie jest dla mnie, skoro nie widzę siebie w jednej z wielkich korporacji wystawiającej się na moim wydziale. Otóż błąd, wystarczyło trochę poszukać by znaleźć sobie zajęcie, które będę kochać i z którego będę mogła żyć.
Ktoś z zewnątrz, obserwujący mnie i moje poczynania w ciągu ostatnich lat, mógłby stwierdzić, że zmarnowałam bardzo dużo czasu. Że jestem wybredna, niezdecydowana i rozpuszczona. Uśmiechnęłabym się przekornie i odpowiedziałabym, że prawdopodobnie zyskałam sto razy więcej niż on. Odnoszę często wrażenie, że znajomi mojej pracy nie traktowali poważnie. Pomijając dwa okresy, kiedy stałam za ladą parząc herbatę, a następnie wywoływałam zdjęcia, idę moją własną ścieżką, robię to co lubię, sama wybieram co chcę robić, jak i ile. Duża część pracy, jaką wykonałam była zrobiona za darmo, część za naprawdę małe pieniądze. Ale naprawdę za żadne skarby świata nie zamieniłabym tego na stawkę osiem pięćdziesiąt w sieciówce odzieżowej. Pewnie nie mogłabym sobie na to pozwolić, gdybym nie mieszkała z rodzicami, nie spałabym w domu rodzinnym i nie karmiliby mnie. Porównuję jednak siebie, idącą własną drogą, ze znajomymi, którzy podobnie jak ja dorabiają, a nie zarabiają. Moim celem absolutnie nie jest krytyka, szanuję ciężką pracę ludzi, którzy po dwanaście godzin uwijają się w centrach handlowych i szczerze podziwiam ich wytrzymałość. Mówię tylko, że mam wielkie szczęście i że warto było zaryzykować. Wzięłam sprawy w swoje ręce i praktyki zorganizowałam sobie sama, najpierw mocno we własnym zakresie, a później, na podstawie tego co osiągnęłam sama, w miejscach, które mnie interesują.
Nie raz myślałam o tym, że mam nierówno pod sufitem, że wydaje mi się, że pozjadałam wszystkie rozumy, wybierając taki rodzaj pracy, na pierwszy rzut oka, dużo mniej oczywisty. Chciałam wszystko rzucić i pójść na przysłowiowy zmywak. Nie tak dawno, pewna dziewczyna, wirtualnie obserwująca moje działania, w trakcie naszego pierwszego spotkania na kawie powiedziała, że nie wyobraża sobie mnie w nudnym biurze na etacie. Naprawdę niewiele o mnie wiedziała, nie bardzo mnie znała. A jednak to było potwierdzeniem moich przeczuć.
*Marzę.
*Gubię czas.
*Szukam odpowiadającej mi pracy.
*Patrzę na świat w odmienny sposób.
*Zwykle szybko przenoszę uwagę z jednej rzeczy na drugą.
*Podążam za odczuciami.
*Podnoszę się po porażkach.
*Tam, gdzie inni widzą problemy, widzę możliwości.
*Dostrzegam obie strony monet.
*Najpierw zachwycam się swoim dziełem, by potem je znienawidzić.
*Jestem dumna i skromna.
*Nieustannie poszukuję nowej ekspresji siebie.
*Męczą mnie bariery.
*Jestem wspaniałą obserwatorką.
*Szukam nowych doświadczeń, mieszanek emocji i przeżyć.
Czy jest ze mną coś nie tak?
Nie.
Jestem kreatywna.
Inspiracją do tekstu był wpis z bloga Wyzwolony
lista oznaczona * pochodzi z wpisu